Warto zacząć od wyjaśnienia czym jest giełda papierów wartościowych. Jest to miejsce, gdzie spotykają się kupujący i sprzedający a cała rzecz dotyczy wszelkich papierów posiadających wartość materialną. Papiery te to przede wszystkim akcje, ale również obligacje i wszelkiego rodzaju udziały w funduszach. Sprzedający i kupujący to tak naprawdę główny wyznacznik cen akcji, to właśnie te dwie grupy kształtują wygląd każdego dnia na giełdzie. Kursy akcji kształtuje też podaż i popyt czyli zapotrzebowanie kupujących i możliwości sprzedażowe sprzedających. Wszystko posiada swoje regulacje prawne, dlatego giełda papierów wartościowych to jedno z niewielu miejsc w których szara strefa nie istnieje. Jednakże zadaliśmy w tytule poważne pytanie. Czy giełda to biznes czy gra? Nie bez powodu mówi się o grze na giełdzie. Właściwie to bardziej gra. Kupowanie i sprzedawanie polega przede wszystkim na spekulacjach cenowych, wiadomo, że najlepiej jest wtedy kiedy na kupnie i sprzedaży zarabia się konkretne pieniądze. Dlatego wszystko opiera się na spekulacjach dotyczących wartości papierów w kolejnych dniach. Nie zmienia to jednak faktu, że więcej jest w tym wszystkim hazardu aniżeli biznesu. Oczywiście, giełdowi gracze mają na celu przede wszystkim zarobić pieniądze, ale ryzyko jakie przy tym ponoszą jest na tyle duże, że podobnie jak w hazardzie można wiele zyskać ale i wszystko stracić. Kiedyś gra na giełdzie wyglądała inaczej, dzisiaj o giełdzie ludzie studiują podręczniki. Każdy, kto na giełdzie stawia pierwsze kroki robi to przy pomocy doświadczonych maklerów. Może to ii lepiej, bo przynajmniej nie ma już spektakularnych bankructw.
Większość z nas nawet o tym nie myśli, bo niestety, nie oszukujmy się ale zarobki w naszym kraju nie są tak rewelacyjne, żebyśmy jeszcze mieli z czego oszczędzać. Nie mniej jednak dużo jest osób, które każdego miesiąca starają się coś odłożyć. Oszczędzanie jest dla ludzi, ale trzeba wiedzieć jak to robić mądrze, by zyskiwać nie tylko to co się odłoży, ale żeby jeszcze były z tego jakieś profity. Niestety nadal większość z nas preferuje oszczędzanie w przysłowiowej skarpecie co jest bardzo niekorzystne. Dlaczego? Ano dlatego, że nasze pieniądze nie pracują, przez co i w żaden sposób nie rosną a rosnąca inflacja powoduje, że tracą one na wartości i z dnia na dzień możemy za nie kupić coraz mniej.
Niewątpliwie jest to najgorsza z możliwych form zbierania pieniędzy, chyba, że do naszej skarpety wkładamy rosnącą na wartości walutę. To już zupełnie inny temat, ale niestety ryzykowny, bo wartość waluty może tak samo rosnąć jak i spaść. W ten sposób oszczędza naprawdę garść naszych rodaków. Pozostaje trzeci sposób oszczędzania, do którego najbardziej przekonani są młodzi Polacy, na których banki liczą w tej kwestii najbardziej. Bankowe konta oszczędnościowe, które kuszą kilkuprocentowym oprocentowaniem. Wszystko fajnie, bo pieniądze rzeczywiście na takim koncie troszkę rosną, ale i tak stopa wzrostu naszych oszczędności nie będzie tak duża jakbyśmy tego chcieli. Tak czy siak warto jest oszczędzać, bo nic nie daje większej przyjemności jak kupienie sobie czegoś fajniejszego za zaoszczędzone wcześniej pieniądze. To naprawdę niesamowita sprawa, ale niestety jak wspomniałem na początku, oszczędzanie to wciąż luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić.
Jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie wyobrażał sobie inwestowania w Polsce. Był to kraj słaby ekonomicznie, który dopiero podnosił się po niedawnej epoce komunizmu. Sam komunizm nie był taki zły co kształt gospodarki jaki panował w trakcie jego trwania. Dla wielu jednak tamten okres to pod względem ekonomicznym okres urodzaju. Nie wątpliwie jednak prawdziwie dobra gospodarka zaczęła mieć miejsce teraz, kiedy dorabiamy się własnego kapitału. I tutaj pojawia się miejsce dla zagranicznych koncernów, gdyż Polacy stanowią już naród gotowy do wydawania ciężko zarabianych pieniędzy. Polacy mają coraz większą moc zakupową, dzięki czemu coraz więcej chce im się sprzedać.
W świetle finansowym nasz kraj osiąga coraz wyższy próg dlatego tak chętnie inwestuje się u nas w nowe galerie handlowe, sklepy wielko powierzchniowe czy firmy usługowe. W Polsce pojawiły się wreszcie światowe marki, które znajdują swoich nabywców nie tylko wśród najbardziej majętnych rodaków. Nawet Ci z nas, których można zaliczyć do klasy średniej, coraz więcej pieniędzy wydają na zakupy. Dlatego właśnie, dzięki naszemu rozwojowi gospodarczemu staliśmy się idealnym krajem do inwestowania u nas pieniędzy. Wiedzą o tym najwięksi światowi potentaci, dlatego bez wahania przelewają do nas swoje gigantyczne pieniądze. W końcu należymy do ścisłej czołówki państw w których warto inwestować, a co najważniejsze to należymy do państw w których te inwestycje się zwracają. Zwracają i to kilkakrotnie.
Religia stanowi bardzo ważny element życia polskiego społeczeństwa. Większość naszego społeczeństwa jest wierząca stąd też wszystko co wiąże się z wiarą można łatwo i bez ceremonii sprzedać. Mówiąc kolokwialnie i ateistycznie to wiara jest po to, żeby zapanować nad tłumem. Niestety większość stara się na niej doskonale zarobić. Najsłynniejsze polskie sanktuarium jest oczywiście na Jasnej Górze. Matka Boska częstochowska to dla katolików bardzo ważne bóstwo.
Co roku pod Jasną górę zjeżdżają się miliony pielgrzymów. Największe pieniądze robi się tutaj na dewocjonaliach! Dokładnie! Właśnie różańce, obrazki i modlitewniki cieszą się tutaj największym wzięciem. Nie wiem czy istnieje drugie takie sanktuarium w Polsce gdzie robi się takie pieniądze na dewocjonaliach. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że z rentowności tego katolickiego biznesu doskonale zdają sobie sprawę księża. Czy można więc z czystym sumieniem powiedzieć, że zarabianie na dewocjonaliach jest uczciwe? Myślę, że uczciwy jest każdy biznes. Pozostaje pytanie o etykę, ale skoro kościołowi zarabianie na kościele nie przeszkadza to chyba nic złego w tym nie ma, prawda? Między bogiem a prawdą to w dzisiejszych czasach zarabia się na wszystkim, a najmniej nieetyczne jest zarabianie na ludzkiej wierze. Ludzie zawsze kupowali wszystko co wiązało się z tym w co wierzą dlatego zarabianie na tym nigdy nie było uważane za nieetyczne. Trzeba przyznać, że biznes związany z dewocjonaliami na jasnej górze to idealny pomysł na zarabianie pieniędzy.
Szukając swojego własnego pomysłu na ulokowanie kapitału trafiłem kiedyś na bardzo niszowy sposób przechowania pieniędzy z potencjalnymi szansami na osiągnięcie zysków. Kiedy byłem młody to nie wiedziałem co to są domeny internetowe, teraz wiem, że to inwestycja, która po wielu latach może przynieść nieoczekiwany dochód. Czym są domeny> Domena to nic innego jak adres strony internetowej. Im łatwiejsza do zapamiętania i bardziej chwytliwa tym droższa.
Czy ktoś pomyślałby, że adres o nazwie opony może być wart prawie milion złotych? Jednakże znalezienie takiej domeny w dzisiejszym czasie graniczy niemalże z cudem. Nie ważne jednak jest to, czy uda nam się znaleźć krótką domenę. Zarobić idzie też na pomysłowych domenach, które w krótkim czasie mogą stać się bardzo znane. Można więc powiedzieć, że zarabianie na domenach zależy od inicjatywy i własnego pomysłu. Jeżeli uda nam się wymyśleć coś przyszłościowego to możemy zyskać na tym po wielu latach. Dlatego mówi się, że domeny internetowe to inwestycja na lata. Każdy biznes, który może przynieść zyski, jest godny uwagi. Biznes domenowy wart jest uwagi, ale prawdziwych graczy na tym rynku jest naprawdę garść. Nie dlatego, że nie ma już fajnych i łatwych do zapamiętania domen. Wszystko dlatego, że Ci, którzy dziś na nich zarabiają kupowali je dosłownie na samym początku pojawienia się internetu. Dzisiaj w tej branży pieniądze zarabiają wizjonerzy, którzy kilkanaście lat temu uznawani byli za wariatów. Bo kto mógł pomyśleć, że ta wielka sieć jaką jest internet przyniesie takie zyski każdemu, kto poświęci mu odrobinę swojej uwagi.
Dobre pytanie. Prawdę mówiąc wcale nie są mi potrzebni bo sam doskonale zarządzam swoimi finansami. Ale tak powiedzieć może każdy kto podobnie jak ja nie interesuje się ekonomią w skali makro czyli tą na skalę międzynarodową czy ogólnoświatową. Dla mnie najważniejsze są finanse ale patrzę na nie tylko i wyłącznie z perspektywy mojego małego, ciasnego [...]